Przemoc seksualna i narkolepsja

Telefon z komisariatu. Pierwsza myśl: coś się stało komuś bliskiemu. Chwila oczekiwania na połączenie i głos znajomej w słuchawce: mamy ofiarę przemocy seksualnej, pomożesz?

Mężczyzna wydawał się miły

Na komisariat zgłosiła się dwudziestoparoletnia kobieta chcąc złożyć zeznania dotyczące gwałtu, którego padła ofiarą.

Barwnie i szczegółowo opisywane przez kobietę zdarzenie miało miejsce w hotelu, gdzie była zatrudniona.

Jak co dzień, przybyła do pracy nieco wcześniej. Płaszcz i torebkę zostawiła w swojej szafce, po czym udała się do kuchni na kawę. Tam spotkała kolegę, który podobnie jak ona był pracownikiem recepcji. Zagadał do niej i odbyli niezobowiązującą pogawędkę na temat pogody i korków w mieście.

Mężczyzna jak zawsze wydawał się miły i towarzyski. Znali się słabo, bo nigdy nie nadarzyła się okazja do nawiązania znajomości. W pracy widywali się przelotem. Gdy on kończył swoją zmianę, ona zaczynała swoją, bądź odwrotnie. Tak też było i tym razem – przejmowała po nim stanowisko pracy.

Po krótkiej wymianie zdań mężczyzna wyszedł, zostawiając kobietę samą z filiżanką kawy. Do rozpoczęcia pracy zostało jej ok. 10 minut. Czas ten postanowiła spędzić upajając się ogarniającą ją ciszą. Jednak po chwili zaniepokoiła się. Dotarło do niej, że cisza w hotelu jest zjawiskiem niespotykanym. Zwłaszcza w godzinach przedpołudniowych, kiedy panował zwiększony ruch i było raczej głośno.

Wyszła z kuchni w celu zbadania sytuacji. Zastała pusty hol. Kolegi nie było w recepcji. Przestraszyła się. Postanowiła odszukać mężczyznę i dowiedzieć się dlaczego hotel świeci pustkami. Jednak nie mogła go znaleźć. Przeszła się po holu, sprawdziła pokoje socjalne. Zostały jej toalety i wyższe piętra.

Weszła do damskiej ubikacji i pomimo przekonania, że to nie ma sensu, zawołała mężczyznę po imieniu. Miała rację, odpowiedziało jej ciche echo. Postanowiła zatem poszukać w męskim WC. Śmiało przekroczyła próg męskiej toalety. Dotychczasowe działania utwierdzały ją w przekonaniu, że w pobliżu nikogo nie ma, zatem na spotkanie jakiegoś mężczyzny korzystającego z WC szanse były nikłe. Jesteś tu? – zapytała donośnie. Ano jestem – usłyszała za sobą cichy głos i poczuła jego oddech na szyji.

Przemoc seksualna

W pierwszej chwili jej ulżyło. Przez ułamek sekundy poczuła się bezpiecznie, uświadamiając sobie, że nie jest sama. Jednak zaraz potem doświadczyła silnego dyskomfortu.

Znajdywała się w męskiej toalecie sam na sam z nieznajomym właściwie mężczyzną, który na dodatek stał tak blisko niej, że wyraźnie czuła jego oddech na sobie i zapach męskich perfum, wymieszany z zapachem potu.

Mężczyzna oddychał ciężko. Nie miała złudzeń – jest zdenerwowany i ma złe zamiary. Na myśl o tym przeszył ją strach. Poczuła jak drętwieją jej ręce, następnie pozostałe części ciała. Straciła nad sobą kontrolę, nie była w stanie się ruszyć. Osunęła się na ziemię. Dodałeś mi czegoś do kawy… – wydusiła z siebie.

Mężczyzna wyraźnie się uśmiechnął, ukląkł przy niej i zaczął gładzić najpierw jej włosy, potem policzek, dłoń przesuwając coraz niżej. Nie była w stanie nic z tym zrobić, nie potrafiła wydobyć z siebie głosu. Bała się. Gdy ją rozbierał, po policzkach płynęły jej łzy…

Przebudzenie

Ocknęła się leżąc na podłodze. Czuła się obolała i zdezorientowana. Znowu była sama, tyle że tym razem w damskiej toalecie.

Z zewnątrz dobiegały ją odgłosy ludzi – ich kroki, rozmowy. Słyszała dzwonek telefonu stojącego w recepcji, szum ruchomych schodów, trzaskające co chwilę drzwi.

Wstała, poprawiła ubranie i powoli zaczęły do niej docierać wspomnienia sprzed chwili. Podeszła do lustra. Ze zdziwieniem stwierdziła, że jest ubrana. Każdy jeden guzik koszuli zapięty właściwie, makijaż nienaruszony, a przecież pamięta jak bardzo płakała…

Sprawa na policji

Nie zastanawiając się długo, wzięła wolne w pracy, poszła do lekarza, a następnie na komisariat.

Badanie ginekologiczne nie wykazało niczego niepokojącego. Kobieta nie miała na ciele żadnych oznak wskazujących na przemoc seksualną. Jak się później okazało, szczegółowe badania przeczyły temu, że niedługo przed zgłoszeniem kobieta odbyła stosunek seksualny.

W międzyczasie przesłuchano potencjalnego gwałciciela, który zeznał, że w dniu przestępstwa przebywał na urlopie. Jego wersję poświadczyli inni pracownicy hotelu. Nikt natomiast nie potwierdził pustki i ciszy w hotelu, o których opowiadała kobieta.

W świetle zgromadzonych materiałów sprawa wydawała się dość tajemnicza. Rozwikłał ją psychiatra, niedługo po tym jak kobieta straciła przytomność podczas rozmowy. Zlecił badanie, którego wyniki potwierdziły jego przypuszczenia: narkolepsja z katapleksją. Doświadczenie gwałtu uznano za halucynację będącą wynikiem choroby.
Dopiero w trakcie zapoznania kobiety z diagnozą wyszło na jaw, że nie była to jej pierwsza tego typu halucynacja. Zaraz po rozpoznaniu choroby włączono farmakoterapię, która całkowicie zniosła halucynacje.

Narkolepsja

Narkolepsja to organiczne i dziedziczne zaburzenie snu charakteryzujące się niekontrolowanymi i nawracającymi napadami snu, trwającymi ok 10-20 min. Senność najczęściej jest odpowiedzią na przeżywanie silnych emocji.

Wielu narkoleptyków, prócz przelotnych napadów snu, nie wykazuje innych objawów, choć narkolepsja może mieć następujące symptomy: katapleksjaomamy hipnagogiczne i hipnopompiczne, oraz porażenie przysenne.

Zdarza się, że halucynacje mają seksualną treść i tworzą u narkoleptyka silne przekonanie o tym, że doświadczenie seksualne rzeczywiście miało miejsce.

Poczytaj także:
Sen i seks

  1. inbialystok.pl

    4 stycznia 2018 at 11:33

    Podziwiam twój blog 🙂 dziękuję za tak dużą dawkę wiedzy

Komentarze są wyłączone.