PMDD, dysforyczne zaburzenia przedmiesiączkowe

Tu Jowita. Mam 35 lat, jestem nauczycielką, mamą dwóch synów, z ponad 10 letnim stażem małżeńskim. Generalnie lubię swoje życie, choć zdarzają mi się chwile załamania. I o nich właśnie Wam opowiem.

Z jednej strony wszystko ułożyło mi się tak jak chciałam, nie mogę narzekać. Mam pracę, którą lubię, fajną rodzinę, przyjaciół, ale z drugiej strony….

Bywam niestabilna, drażliwa i zła…

Dość często się rozwodzę, tzn. planuję rozwód, bo czuję żywą nienawiść w stosunku do męża.

Zazwyczaj na wiele rzeczy przymykam oko: nie dąsam się, gdy w moim odczuciu mąż za długo siedzi przed komputerem, nie obrażam się, gdy po raz czwarty w tygodniu nie zdąży wrócić do domu na kolację, bez słowa sprzątam po nim ze stołu, mimo, że ciągle proszę by każdy sprzątał po sobie, bez wyrzutów wybaczam, że znowu o czymś zapomniał, jego uwagi odbieram jako konstruktywne.

Jednak są okresy, w których w naszym domu panuje permanentna awantura, bo niemal wszystko, co mąż robi i mówi doprowadza mnie do szału. Krzyczę, płaczę, wypowiadam słowa, których później żałuję… Po czym on przestaje się do mnie odzywać, ja go unikam i żyjemy w ciszy przez kilka dni.

Synowie przy okazji również obrywają. Kompletnie nie możemy się porozumieć. Widzę w nich niewdzięcznych, roszczeniowych, źle wychowanych chłopców, którzy nie potrafią o siebie zadbać.

Czasami jestem smutna, źle o sobie myślę, nie mogę spać i jeść…

Jestem do niczego, nic mi w życiu nie wyszło, niczego nie osiągnęłam – tak myślę i zadręczam się tymi refleksjami.

Nic mi się wtedy nie chce i nic mi nie wychodzi. Przez co nie jem, nie mogę spać i jestem taka zmęczona, że nie mam siły chodzić do pracy, więc kilka razy w roku szkolnym dostarczam do sekretariatu L4, bądź proszę o zastępstwo.

W pracy też mam różne dni. Są takie, gdy odnoszę wrażenie, że uczniowie mnie nie lubią, z innymi nauczycielami nie mogę się porozumieć, a dyrektorka się na mnie uwzięła. Bardzo jest to męczące i niezwykle mnie stresuje. Dlatego niekiedy planuję zmianę zawodu…

Zdarza się, że nie znoszę ludzi…

Czuję się obciążona, uwięziona, nieszczęśliwa. Niby mam przyjaciół, a jestem samotna. Odnoszę wrażenie, że nikt nie jest w stanie mnie zrozumieć, wesprzeć, że wszyscy są przeciwko mnie.

Gdy kilka razy żaliłam się przyjaciółce na to, jak mi źle w życiu, nie dostałam tego czego oczekiwałam: nie pomstowała na mój marny los, tylko starała się pokazać, że mam gorszy czas i dlatego w ciemnych barwach widzę swoje życie. Nie chce mi się tego słuchać. Nie chcę być wśród ludzi, naprawdę ich nie lubię i dręczy mnie to. Na szczęście nie jest tak zawsze. Przez większość czasu jestem zadowolona.

PMS, czy PMDD

Na jednej z wizyt u ginekologa zostałam zapytana czy dokucza mi PMS – odpowiedziałam twierdząco, bo przed miesiączką nie najlepiej się czuję. Jestem ociężała, obolała.

– A psychicznie? Czy psychicznie także gorzej się Pani czuje przed okresem? – dopytała lekarka.
– Psychicznie…? Psychicznie też… – odparłam.
Obniżenie nastroju i samoakceptacji oraz poczucie beznadziejności występuje? – zapytała.
– Występuje – odpowiedziałam.
– A podwyższony poziom lęku i wrażliwości oraz zwiększone napięcie?
– Mniej.
Chwiejność emocjonalna – częsta zmiana nastroju?
– Zdecydowanie.
Silne i utrzymujące się uczucie gniewu i drażliwości?
– Oj tak!
Obniżenie zainteresowania codzienną aktywnością i wycofanie się z kontaktów towarzyskich?
– Niestety…
Poczucie osłabienia koncentracji?
– Trudno stwierdzić.
Utrata energii, szybkie męczenie się i brak entuzjazmu?
– Tak.
Zmiana apetytu?
– Zdecydowany brak apetytu.
Zaburzenia snu – bezsenność lub nadmierna senność?
– Bezsenność.
Poczucie przytłoczenia, bądź braku kontroli?
– Przytłoczenie…
– No i objawy fizyczne, o których już rozmawiałyśmy: obolałe piersi, wzdęcia brzucha, przyrost masy ciała, bóle głowy, mięśni, stawów– zakończyła lekarka.
– Większość się zgadza – potwierdziłam.

– Od jak dawna te objawy u Pani występują?
– Właściwie od zawsze, nie pamiętam kiedy się zaczęło – odpowiedziałam z lekkim przerażeniem, bo zdałam sobie sprawę z tego, że męczę się już tak długo…
– Co miesiąc? – dopytała.
– No tak…
– A czy zauważyła Pani, że mija wraz z miesiączką?
– Gdy mam miesiączkę, na pewno jestem w dobrej formie – odparłam.
– Jak Pani sobie z tym radzi?
– Nie radzę sobie. Rozwala mi to życie – powiedziałam szczerze.
– No to musimy coś z tym zrobić – entuzjastycznie zareagowała ginekolog.
– Da się? – zapytałam nieśmiało.
– Oczywiście, przepiszę Pani leki i będzie po sprawie – podsumowała.
– Leki? To ja jestem chora?
– Tak. Cierpi Pani na dysforyczne zaburzenia przedmiesiączkowe.
– To dlatego bywam niestabilna, drażliwa i zła, jestem smutna, źle o sobie myślę, nie mogę spać i jeść?
– Owszem – potwierdziła ginekolog.

I tak oto dowiedziałam się, skąd cyklicznie brały się u mnie chwile załamania. Oczywiście zgodnie z zaleceniami lekarki rozpoczęłam leczenie, które w niedługim czasie znacznie poprawiło jakość mojego codziennego funkcjonowania.

PMDD, czyli dysforyczne zaburzenia przedmiesiączkowe

PMDD (z ang. premenstrual dysphoric disorder) – dysforyczne zaburzenia przedmiesiączkowe, czyli innymi słowy poważniejsza forma zespołu napięcia przedmiesiączkowego (PMS). Prezentuje się dużymi problemami emocjonalnymi i poznawczymi znacznie obniżającymi jakość życia kobiety, zwłaszcza w sferze kontaktów z innymi ludźmi. PMDD jest problemem z pogranicza psychiatrii i ginekologii.

Podobnie jak w przypadku PMS, etiologia PMDD nie jest znana, choć są badania, które wskazują na nieprawidłowości niektórych funkcji mózgu u pań cierpiących na PMDD.

Diagnoza PMDD

Do postawienia diagnozy PMDD wykorzystuje się dokładny wywiad i niekiedy specjalne skale oceniające intensywność poszczególnych symptomów.

PMDD stwierdza się, gdy występuje 5 z 11, oznaczonych powyżej na czerwono, wskaźników.

Aby stwierdzić PMDD objawy muszą w istotny sposób zaburzać codzienne funkcjonowanie kobiety. Ponadto symptomy muszą występować co miesiąc, od przynajmniej dwóch cykli menstruacyjnych i ustępować wraz z krwawieniem miesiączkowym. Do tego, objawy nie mogą być związane z wcześniej istniejącymi chorobami, np. depresją. Dlatego istotne jest, by PMDD odróżniać od innych problemów psychicznych, które nasilają się w okresie przed miesiączką (depresja, dystymia, zespół lęku uogólnionego). Przy czym warto mieć na uwadze fakt, że także problemy fizyczne mogą zaostrzyć się przed menstruacją: anemia, alergia, endometrioza, astma, choroby tarczycy, cukrzyca, migrena, epilepsja, zespół jelita drażliwego, choroby autoimmunologiczne.

Farmakoterapia – najlepsza metoda leczenia

PMDD, w odróżnieniu od PMS leczy się farmakologicznie. Lekami najczęściej stosowanymi są SSRI, które niwelują, bądź osłabiają objawy i psychiczne i fizyczne. Leki znacznie poprawiają jakoś życia i funkcjonowanie psychospołeczne kobiety.

Stosować je można w sposób ciągły, przerywany – wyłącznie w fazie przedmiesiączkowej, bądź półprzerywany – codzienne przyjmowanie leków, ze zwiększeniem dawki przed menstruacją.

Skutki farmakoterapii obserwuje się niedługo po jej rozpoczęciu.

Niestety nadal wielu lekarzy nie zwraca uwagi na objawy PMDD. Tymczasem PMDD jest chorobą, która znacznie obniża jakość życia kobiety, a nie jest przez wiele kobiet znana.

Dlatego, jeśli obserwujesz u siebie, w okresie przed miesiączką, pogorszenie funkcjonowania społecznego, tak silne, że momentami przestajesz siebie poznawać, poobserwuj się przez dwa cykle i sprawdź, których z wymienionych powyżej objawów doświadczasz. Jeśli jest ich przynajmniej 5, (w tym symptomy fizyczne) i ustępują wraz z pojawieniem się miesiączki, zgłoś się do lekarza.

Poczytaj także: PMS, czyli zespół napięcia przedmiesiączkowego