Kobieta oziębła

Oziębłość seksualna, czyli hipolibidemia

Oziębłość seksualna, utrata potrzeb seksualnych lub ich brak, hipolibidemia, obniżenie libido to problem najczęściej zgłaszany przez kobiety w gabinecie specjalisty, psychologa, psychoterapeuty, seksuologa.

Jednak, jak się okazuje, u przychodzących pań trudno postawić diagnozę dysfunkcji seksualnej jaką jest: Brak lub utrata potrzeb seksualnych (wg klasyfikacji ICD-10), czy Zaburzenia zainteresowań seksualnych/podniecenia (wg klasyfikacji DSM-V).

Zgodnie z klasyfikacją ICD-10 Brak lub utrata potrzeb seksualnych (obejmuje: oziębłość i osłabienie pożądania seksualnego) to dysfunkcja seksualna nie spowodowana zaburzeniem organicznym ani chorobą organiczną.

Diagnozuje się ją u osoby, która:
– nie jest zdolna do uczestnictwa w związkach seksualnych odpowiednio do swoich pragnień;
– przejawia dysfunkcję często ale nie zawsze
– doświadcza problemu przez co najmniej 6 miesięcy
– nie wykazuje zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania wg ICD-10, którym można przypisać zgłaszaną dysfunkcję.
I u tej osoby występują:
– brak lub utrata pożądania seksualnego, przejawiająca się:
– zmniejszeniem zainteresowania tematami seksualnymi,
– zmniejszeniem myślenia o sprawach seksualnych z uczuciem pragnienia,
– zmniejszeniem wyobrażeń seksualnych
– brak zainteresowania inicjowaniem aktywności seksualnej, zarówno z partnerem jak i w sytuacji samotnej masturbacji, co prowadzi do aktywności seksualnej o częstości wyraźnie mniejszej od oczekiwanej, biorąc pod uwagę wiek i okoliczności, lub o częstości bardzo obniżonej w stosunku do aktywności wcześniejszej.

Hipolibidemia wg DSM-V

Natomiast jeśli klinicyście bliższa jest klasyfikacja DSM-V to kryteriami diagnostycznymi zaburzenia zainteresowań seksualnych/podniecenia są:

A. Brak lub znacząco zmniejszone zainteresowania/stopień podniecenia seksualnego, które manifestują się co najmniej trzema z poniższych objawów:
– brak lub zmniejszone zainteresowania aktywnością seksualną;
– brak/zredukowane myśli czy fantazji seksualnych/erotycznych;
– brak lub zmniejszone inicjowanie aktywności seksualnej, oraz typowy brak reakcji na próby zainicjowane przez partnera;
– brak lub zmniejszony stopień podniecenia/przyjemności podczas aktywności seksualnej prawie wszystkich lub we wszystkich (odpowiednio 75–100%) zbliżeniach
– brak lub zmniejszone zainteresowania seksualne/podniecenie w odpowiedzi na jakiekolwiek zewnętrzne lub wewnętrzne bodźce seksualne/ erotyczne;
– brak lub zmniejszone czucie okolicy genitalnej/pozagenitalnej, podczas aktywności seksualnej w prawie wszystkich lub we wszystkich (odpowiednio 75–100%) zbliżeniach.

B. Czas trwania objawów z kryterium A to w przybliżeniu 6 miesięcy.

C. Objawy z kryterium A wywołują znaczące cierpienie/dystres danej osoby.

D. Nie można uzasadnić wystąpienia tego zaburzenia seksualnego przez chorobę psychiczną o podłożu nieseksualnym, czy przez poważny kryzys w związku lub inny znaczący stresor, ani nie jest ono wynikiem przyjmowania leków/ innych substancji, czy innych problemów medycznych.

Kobiety diagnozują siebie same

Diagnozę, kobiety często wydają sobie same, za pomocą informacji z internetu, lub stawiają ją ich partnerzy. Są też pacjentki, które z taką łatką (oziębłość seksualna) wychodzą od lekarza pierwszego kontaktu, czy lekarza ginekologa. Dopiero trochę bardziej wnikliwy wywiad rozjaśnia sytuację.

Panie opowiadają o swoich związkach, frustracji mężów/partnerów związanej z tym, że one nie wykazują ochoty i zainteresowania seksem, o tym, że ich mężowie/partnerzy to dobrzy ludzie, fantastyczni ojcowie, faceci zaangażowani w związek, kochający, oddani. W związku z tym nie potrafią zrozumieć, jak to możliwe, że mając tak fajnych mężczyzn przy boku nie odczuwają do nich pożądania seksualnego, czyli dotknęła ich oziębłość seksualna.

Im dłużej trwa rozmowa, i zahacza o coraz więcej tematów, tym bardziej jasne staje się to, że zgłaszające się panie pożądania seksualnego nie czują, ale tylko w odniesieniu do swoich mężów/partnerów.

Oziębłość seksualna tylko w stosunku do partnera

Kobiety zwracają uwagę na atrakcyjnych mężczyzn mijanych na ulicy, ekscytują się wizerunkami podobających się im celebrytów.

Miewają sny erotyczne, które co prawda niezbyt dokładnie zapadają im w pamięć – jakiś seks był, ale o co dokładnie chodziło i z kim to nie pamiętam – mówią.

Bywa, że odczuwają podniecenie na widok sceny erotycznej, zdjęcia atrakcyjnej, ponętnie wyglądającej osoby, miłosnej opowieści, odgłosu zbliżenia sąsiadów dobiegającego zza ściany, czy też wyobrażenia pieszczot z mężem/partnerem.

Zdarza się i tak, że niewinnie, bo niewinnie ale jednak flirtują z kolegą z pracy, z trenerem na siłowni, z towarzyszem psich spacerów. Od czasu do czasu flirt ten zapada im w pamięć na tyle, że uaktywnia fantazje na temat owych mężczyzn.

Nie ma oziębłych kobiet, są tylko niewydolni kochankowie

Można powiedzieć, że te wszystkie, powyżej wymienione zachowania, mają u swojego podłoża, dobrze funkcjonujące libido. Tyle, że trudno to owym paniom przyznać, bo trudno uznać, iż pożądanie się ma ale, nie do własnego partnera.

W rezultacie, panie przychodzą leczyć oziębłość seksualną, obniżone libido, utratę potrzeb seksualnych, brak popędu – tak często nazywają zgłaszany problem.

Gdy dowiadują się, że te drobne uniesienia, które przeżywają na co dzień są wskaźnikiem ich popędu, potrzebują czasu na oswojenie usłyszanej informacji. Jak już przywykną do tej myśli, przeżyją ją i uda im się przyznać, że co prawda męża mają wspaniałego, ale niestety nie budzi w nich seksualnych potrzeb, wówczas następuje etap pytań o to dlaczego tak się dzieje i jak to się stało – bo zazwyczaj nie zawsze tak było.

Odpowiedzi odnaleźć można w opisach sfery seksualnej danej pary i przeżyć kobiet z nią związanych.

W wielu wypadkach smutna konkluzja nasuwa się na myśl, zgodna z popularnym powiedzeniem: nie ma oziębłych kobiet, są tylko niewydolni kochankowie.

Na co skarżą się kobiety

Panie skarżą się na to, że panowie ich nie uwodzą, nie dbają o odpowiednią atmosferę, klimat, okoliczności zbliżenia.

Według kobiet, mężczyźni niewystarczająco dbają o siebie – inicjują zbliżenie, będąc nieświeżymi, nieogolonymi, w wyciągniętej piżamie.

Kobiety narzekają na zbyt krótką, za długą, czy też monotonną grę wstępną; rutynowy scenariusz aktywności seksualnej; brak uważności na ich potrzeby; niewystarczające zainteresowanie ich przyjemnością i satysfakcją.

Panie żalą się, że ich kochankowie wykazują pragnienia, którym one nie są w stanie sprostać.
Ubolewają nad tym, że mężczyzna nie reaguje tak jak by chciały, nie domyśla się co ma robić, co mówić, jak się zachować.

Gdy nieusatysfakcjonowane kobiety wyrażą swe rogorycznie, lista żalów, pretensji zdaje się nie mieć końca. A im jest dłuższa, tym szansa na jakiegokolwiek zaradzenie opisywanym sytuacjom wydaje im się być niemożliwa. Zostaje przyznać: mam w domu kiepskiego kochanka…

Można też poszukać przyczyn niesprawności owego kochanka.

Męska perspektywa

Zatem pojawiają się na wizycie mężczyźni, co by z ich perspektywy mógł specjalista poznać sytuację.

Męski ogląd sprawy jest inny.

Przede wszystkim oni nie wiedzą, że cokolwiek, prócz tego, że żona/partnerka nie wykazuje ochoty na seks, jest nie tak. Nie zdają sobie sprawy, iż żony żywią do nich żal, że są niezadowolone z pożycia, nieusatysfakcjonowanie. Nie znają ich potrzeb, pragnień, upodobań, preferencji. Niektórzy nawet pytali, ale się nie dowiedzieli – zatem, skoro żona nic nie mówi, to należy uznać, że nie ma nic do dodatnia w temacie.

Zdanie terapeuty

Musicie o tym pogadać, nauczyć się rozmawiać ze sobą o seksie, uznać, że udany seks zabija rutyna, postarać się nad tym popracować – instruuje parę terapeuta.

Jednak dla wielu par to bardzo, bardzo trudne zadanie…

Mężczyźni żyją fantazjami o tym, że są fantastycznymi kochankami, a kobiety fantazjami o tym, że mężczyźni czytają w myślach… i kłopot z seksem gotowy!

 

Poczytaj także:
O seksie nie rozmawiamy…
Nie mam ochoty na seks.
Problem z orgazmem
Niedopasowanie seksualne – dysharmonia seksualna

Leave a Reply