Temat tabu

TE sprawy, TE problemy

Koleżanka lekarka czasami opowiada o swoich doświadczeniach w pracy z pacjentami, bez szczegółów rzecz jasna. Nie ma imponującego stażu pracy, ale zdążyła się przekonać, że gdy przychodzi mężczyzna, który już we drzwiach zaczyna jej wmawiać, że to ona wie z czym się właśnie zjawia to znaczy, że ów pan ma problem seksualny. Taki pacjent mówi zazwyczaj: wie pani… No ona wie, choć na początku swojej pracy była zdumiona tym jak ogromny kłopot sprawia ludziom mówienie o seksualności.

Na każdy inny temat odnoszący się do ciała pacjenci mojej koleżanki lekarki mogą się rozwodzić godzinami. Drobiazgowo opisywać dolegliwości i wtajemniczać w swoją fizjologię oraz przeżycia związane z ciałem. Ale jeśli chodzi o obszar miejsc intymnych, płci i seksualności nabierają wody w usta. Niejednokrotnie nie da się wydobyć z nich żadnej informacji prócz tej, że jakiś problem w tym obszarze mają.

Zazwyczaj mówią o „TYCH sprawach”, „TYCH problemach”. I liczą, że lekarz domyśli się, że to rozmowa o seksie i dopowie sobie co trzeba. Istnieją słowa, odnoszące się do seksualności, które pacjentom utykają w gardle.

Nie tylko pacjentom.

Zasłyszałam historię nauczycielki wychowania do życia w rodzinie, która miała poważny kłopot z wypowiadaniem słowa: seks. I nie jest to jedyna taka historia. Można sobie o nich poczytać, czy usłyszeć od uczniów, adresatów nauk przedmałżeńskich, studentów, terapeutów, lekarzy, czy naszych własnych znajomych, o ile takie tematy z nimi podejmujemy. Rozmowa o seksie to trudny temat. W sprawach związanych z seksualnością się nie komunikujemy. Specjaliści propagujący zdrowie seksualne często podnoszą tę kwestię, bo jest to sprawa ważna.

Komunikacja to podstawa

Podstawą udanego życia seksualnego jest komunikacja pomiędzy partnerami. Niestety, ludzie nie czytają sobie w myślach i do tego różnią się od siebie. Bez komunikacji nie jesteśmy w stanie zrozumieć i poznać drugiego człowieka, jego potrzeb, upodobań, marzeń. A dobrze jest być w te sprawy wtajemniczonym jeśli chce się być sprawnym, dopasowanym i zadowolonym kochankiem/kochanką. Rozmowa o seksie jest bardzo ważna.

Choć czasami da się co nieco wyczuć, zaobserwować – że ona lubi taki rodzaj pieszczot, a on wydaje się być wyjątkowo uszczęśliwiony dotykiem w tym, a nie innym miejscu, warto o tym również opowiedzieć, dopytać, po prostu pogadać. Może jest jeszcze coś czego nie zauważyliśmy, może nie wpadliśmy na coś, co sprawia przyjemność naszemu partnerowi, czy partnerce. A nuż się okaże, że ona uwielbia seks przy muzyce Bacha, ale głupio jej było powiedzieć, zwłaszcza, gdy nie pytał i rozmowa o seksie nigdy się nie odbyła. Być może on potrzebuje zapalonego światła, a nie egipskich ciemności, by móc w pełni cieszyć się zbliżeniem, ale nic nie powiedział, bo wydawało mu się to trywialne.

Wystarczy jedna rozmowa o seksie

Kochankom trudno jest mówić o sprawach łóżkowych, o tym co lubią, co im przeszkadza, co im się bardziej, a co mniej podobna, co przynosi jakie doznania i czego by pragnęli. A szkoda, bo okazuje się, że nawet jedna rozmowa o seksie potrafi uczynić wiele dobrego. Dodatkowo, jeśli przełamiemy się na pierwszą pogawędkę, to każda kolejna łatwiej nam przyjdzie.

Podobnie jest z nauką obcego języka. Nie da się przecież mówić po jakiemuś tam, nie rozmawiając. Dla prawie każdego początki konwersacji w nowo poznawanym języku przysparzają trudności. Ale z czasem, gdy udaje się przełamać i rozmowy są regularne, zaczynają przychodzić bez trudu, stają się przyjemne i umożliwiają rozwój językowych umiejętności. Z rozmowami o seksie jest dokładnie tak samo.

Dlaczego nie rozmawiamy o seksie?

Tematyka seksualności nie jest przez nas oswojona, nie przywykliśmy do niej, czasami została nam wręcz obrzydzona. Wielu z nas wmawiano, że nie wolno zajmować się TEGO TYPU SPRAWAMI, że nie wypada, że jest to nieeleganckie, czy wręcz niemoralne. Zawstydzano nas, gdy jeszcze byliśmy w sprawach seksualnych spontaniczni i nieograniczeni społecznymi dyrektywami, czasami karano za seksualną ekspresję.

Z rodzicami nie rozmawialiśmy, z nauczycielami nie rozmawialiśmy, z rówieśnikami tylko wtedy gdy musieliśmy, to i z partnerami seksualnymi nie rozmawiamy, z własnymi dziećmi nie rozmawiamy, z przyjaciółmi też rzadko.

Fakt, jest to intymna część naszego człowieczeństwa, ale też jest to naturalna jego część, wokół której krąży wiele przeżyć, emocji, doświadczeń, wrażeń, myśli i pytań…

Nabieranie wody w usta nie jest higieniczne dla naszej psychiki, a mimo to nie wykształciliśmy swobody w mówieniu o seksualności. Często nie mieliśmy do tego warunków, nie czuliśmy się wystarczająco bezpieczni.

Wstydzimy się zainteresowania seksem

Przecież to nie w tym rzecz, by wszem i wobec rozpowszechniać detale naszego pożycia, ale by w ogóle temat istniał. A w wielu domach i związkach go nie ma.

Ludzie wstydzą się tego, że seksualność ich interesuje, że są ciekawi. Czasami zastanawiają się: „Czy ja aby jestem normalna?”, „Chyba jestem zboczony jakiś!” „Nie przyznam się, że mnie to fascynuje, bo pomyślą, żem dewiant” – takie są częste refleksje.

Nierozmawianie o seksie to źródło problemów

Do gabinetu seksuologa trafiają ludzie z różnymi kłopotami. Jednym z podstawowych jest problem w komunikacji z partnerem.

Pacjentki diagnozują u siebie zaburzenia pożądania, podczas gdy nie potrafią powiedzieć swojemu kochankowi/kochance co je kręci i czego potrzebują, by się podniecić. Mężczyźni przychodzą z przekonaniem, że cierpią na przedwczesny wytrysk, bo nie umieją się przyznać przed swoim partnerem/partnerką, że seks raz na tydzień, to dla nich zdecydowanie za rzadko.

Kochankowie nie tylko o seksie nie mówią. Trudno jest im także prawić komplementy. „Jesteś piękna!”, „Pociągają mnie twoje pośladki”, „Lubię cię w dwudniowym zaroście”, „Ponętnie wyglądasz w tej fioletowej sukience” – nie każdy ma łatwość w wypowiadaniu tego typu zdań. A szkoda… przecież lubimy się podobać i słyszeć pochlebstwa. To dla nas ważne, może być seksualnie inspirujące i dodać nieco pewności siebie w łóżku.

Jeszcze trudniej jest nam komunikować: „a zostań proszę w koszuli, za każdym razem, gdy tylko wracasz z pracy przebierasz się w wyciągnięty dres”. Może jakby tak poparadował wystrojony po domu, to by przypomniał swojej wieloletniej partnerce, że pociągający z niego facet. Może jakby ona nie zmywała makijażu zaraz po przekroczeniu progu mieszkania, to on by sobie uprzytomnił jak pociągają go te czarne, długie, podkręcone rzęsy i czerwone usta. Czasami są to detale, więc trudno o nich pamiętać, ale diabeł tkwi w szczegółach przecież.

Wiedza o seksie jest ważna

I generalnie, wbrew pozorom, ludzie mało na temat seksualności wiedzą. Owszem są wyposażeni w pewne informacje, ale często niewiele mają one wspólnego z rzetelną, naukową wiedzą na temat seksualności człowieka.

Nie wynika to z ich ignorancji, czy niedouczenia, bardziej z tego, że zdrowie seksualne nie jest w społeczeństwie wystarczająco i odpowiednio propagowane. Nadal to temat trudny, tabu.

Na szczęście pojawia się światełko w tunelu. Jeszcze kilka lat temu nie mówiono otwarcie o uzależnieniach, chorobach psychicznych. Nie wtajemniczaliśmy przyjaciół w nasze trudne relacje z rodzicami. To się zmienia. Tematy, które dawniej były pomijane, obecnie są przedyskutowywane. Być może ta tendencja dopadnie także kwestie seksualności. Oby!

 

Poczytaj także:
O seksie nie rozmawiamy…
Jak dbać o seks

Leave a Reply