Facet jest zawsze bohaterem

Wyjechała kobieta na cztery dni do innego miasta. W środku tygodnia. Zostawiła w domu mężczyznę z dzieckiem.

Nie pojechała leżeć na plaży z drinkiem przyozdobionym kolorową parasolką, ale na sympozjum. Musi uczestniczyć w takich wydarzeniach, wymaga tego jej profesja. Nie było kobiecie łatwo – wizja tęsknoty mieszającej się z poczuciem winy, stanowią niezbyt przyjemne doznania. Niemniej jednak ewentualność wstawania w nocy do kwilącego dziecka i standardowa, codzienna gonitwa na trasie praca-dom jej nie groziła. Przez całe cztery dni nie miała żadnych obowiązków, prócz uczestnictwa w wykładach. Można by to uznać za miłą odmianę…

A w domu…

Mąż w pracy do 17, dziecko w przedszkolu. Odbierze córkę i pójdą na plac zabaw w towarzystwie serdecznego kolegi i jego dzieciaka. Maluchy będą się bawić, a panowie oddawać rozmowie. Po czym wrócą do domu, wyciągną z lodówki zapakowany w pojemniczek, przygotowany przez nią posiłek, odgrzeją, zjedzą. Następnie kąpiel, czytanie bajek i dzieciak uśnie snem spokojnym. Rano wstaną, dziecko przyodzieje jeden z przygotowanych przez matkę zestawów ubraniowych, odbędą poranną toaletę, wsiądą na rowery i pojadą, najpierw dziecko do przedszkola, później ojciec do pracy. Dzień jak co dzień. Z tą różnicą, że w rutynowych, codziennych zajęciach nie bierze udziału matka.

Obowiązki matki

Często, nawet jak jest na miejscu to w nich nie uczestniczy. Zamiast bytności na placu zabaw, po powrocie z pracy, zajmuje się wypełnianiem domowych obowiązków – musi przygotować posiłek, zrobić pranie i prasowanie, albo odgruzować mieszkanie. Gdy do domu wraca rodzinka, ona „przejmuje dziecko”. Po uśpieniu potomka, kończy to czego nie zdążyła zrobić wcześniej, po czym zasiada do biurka i przygotowuje się do pracy. Czasami siedzi do późnych godzin nocnych. Wstaje pierwsza, przygotowuje dziecko do wyjścia, przekazuje ojcu, który odprowadza je do przedszkola. W pośpiechu sama szykuje się do pracy i ostatnia wychodzi z domu. I tak od poniedziałku do piątku. Piątkowy wieczór spędza na wynalezieniu jakichś rodzinnych rozrywek na weekend. I na tym czasie wspólnym, przeplatanym przygotowaniem posiłków i ogarnianiem mieszkania, mijają weekendy. W wakacje nieco lepiej, choć wyjazdy to nie tylko fajna zabawa. Trzeba się dzieckiem opiekować, co jakiś czas ocierać łzy i je uspokajać, ubierać i przebierać, karmić. Zazwyczaj są to obowiązki matki.

Po powrocie z sympozjum…

Kobieta przez dwa popołudnia i wieczory przywracała w mieszkaniu względny ład i porządek. W międzyczasie zbierając komentarze na temat jej wyjazdu.

Rodzina i przyjaciele piali z zachwytu nad tatusiem, który zdołał zająć się dzieckiem. Teściowa grzmiała: ty to masz męża moja kochana, inne mogą ci tylko zazdrościć! Siostra rozprawiała jaki to fantastyczny tatuś trafił się jej siostrzenicy. Przyjaciółka dopytywała, jak domownicy poradzili sobie bez niej, a szwagierka z zazdrością mruczała pod nosem: oj też bym tak sobie chciała wyjechać na cztery dni, odpocząć. W pracy, również każdy miał do dorzucenia swoje trzy grosze. Ale nikt, dosłownie nikt nie zauważył, że bohaterów tej sytuacji było dwóch!

On i ona

On – no cóż, nie każdy ojciec z dzieckiem zostanie i zajmie się nim bez pomocy innych. Nie każdy tatuś uzna to za swój obowiązek i nie będzie użalał się nad swym losem.

Ona – wyjechała, bo trochę musiała, a łatwe to dla niej nie było. Każdego dnia tęskniła za domem i radziła sobie z niepokojem o dziecko. Zbierała się do kupy po codziennych rozmowach telefonicznych ze swoim dzieckiem. Prelekcje były męczące, a w przerwach goniła po sklepach by zakupić dziecku jakąś pamiątkę z wyjazdu.

Wcześniej wzięła urlop by stworzyć rodzinie komfortowe warunki na czas jej niebytności w domu. Zostali w błyszczącym mieszkaniu, z posiłkiem przygotowanym na każdy dzień. Bez brudnego prania, a z przyszykowanymi ubrankami dla dziecka, aby mężczyzna nie musiał się trudzić wybierając co rano dziecku strój do przedszkola.

Ale nikt się jej nawet nie zapytał, jak się czuje… Czy udało jej się odpocząć, czy choćby odetchnąć podczas wyjazdu…

Oczywistym jest przecież, że kobieta ma swoje obowiązki, że bycie matką nie jest tożsame z byciem ojcem. To co w byciu rodzicem wydaje się oczywiste, tyczy się raczej kobiet.

Rola mężczyzny i kobiety w rodzinie

Kobieta spędzająca kreatywnie czas z własnym dzieckiem – no normalka. Ojciec bawiący się z maluchem – no rewelacja, niecodzienny widok, fantastyczna sprawa! Kobieta czuwająca przy chorym maluchu w nocy – nic szczególnego. Ojciec zarywający noc z powodu choroby dziecka – wyjątkowe! Kobieta dbająca o to by ojciec jej dziecka miał chwilę dla siebie – porządna babka. Mężczyzna, który sam z siebie organizuje matce swojego dziecka czas wolny pretenduje do zaszczytu posiadania własnego pomnika Kobieta dbająca o dom – zwyczajne. Mężczyzna gotujący i sprzątający mieszkanie wzbudza podziw. Kobieta samotnie wychowująca dziecko – naturalne. Mężczyzna decydujący się na samotne ojcostwo – lwie serce!

Pyta ktoś kobietę o to czy może zostać z dzieckiem na czas delegacji jej męża – no a niby dlaczego miałby zadawać tak głupie pytanie? A mężczyzna je słyszy, nawet jeśli ma zająć się dzieckiem jeden wieczór. Gdy zaś zostanie z maluchem sam kilka dni, jest odbierany jako wyjątkowy. Kobiety raczej nikt nie zapyta czy potrzebuje pomocy podczas nieobecności męża w domu. A do mężczyzny w podobnej sytuacji ustawi się kolejka zatroskanych.

Mężczyzna po powrocie z pracy ma niepodważalne prawo do odpoczynku, a kobieta? Czy naprawdę uspokajanie zmęczonego dziecka, stanie przy garach i latanie ze ścierą stanowi wytchnienie po dniu spędzonym w pracy?

Podział domowych obowiązków

Starsze pokolenie powie: „Jak żeś taka umęczona chodzeniem do pracy i prowadzeniem domu to zrezygnuj z pracy. On weźmie więcej godzin by was utrzymać, a do ciebie będzie należał obowiązek zajęcia się dziećmi i domem”. Pomysł niegłupi, byłaby może jakaś sprawiedliwość w podziale obowiązków. Jednak ma pewien poważny mankament (pomijając to, że także matki i żony mają zawodowe ambicje) – kobieta „siedząca w domu” uchodzi za nic nierobiącego darmozjada. A facet pracujący na rodzinę jest w takiej sytuacji bohaterem!

Do tego utrzymanie się z jednej, nawet męskiej pensji, nie zawsze jest możliwe. Wypadałoby więc rozdzielić sprawiedliwie obowiązki pomiędzy dwoje pracujących na etat rodziców. Niektórzy tak robią. Sprawdza się to. Ale jest ale. Mężczyzna w takim układzie uchodzi często za biedaka będącego pod pantoflem kobiety, a ona za cwaną, umiejącą się ustawić, zołzę.

Rola mężczyzny i kobiety się zmienia

Uznaje się, że dla dziecka najważniejsza jest zawsze matka. To poczucie ma przynieść kobiecie największą korzyść, wynagrodzić jej cały wysiłek i poświęcenie. Ponadto, przecież kobiety mają silny instynkt macierzyński, zatem zajmowanie się dzieckiem, uczenie, spędzanie czasu i zapewnienie rozrywek jest naturalnie wpisane w kobiece istnienie i nie przysparza żadnych dylematów, nie powinno wiązać się z żadnymi wyrzeczeniami…

Na szczęście nastały czasy, w których mężczyźni angażują się w rodzicielstwo. Panowie nareszcie uświadomili sobie, że ojcostwo to również ważna funkcja i dzieci potrzebują nie tylko matek ale także obecnych, zaangażowanych, spędzających z nimi czas tatusiów.

Niektórych niepokoi, że rola mężczyzny i kobiety w związku, rodzinie, społeczeństwie przestaje być stereotypowa, oczywista, bo te role się zmieniają, mieszają. Poniektórzy sądzą, iż wygranymi obecnie są kobiety. Mężczyźni w ich opinii tracą, bo do pełnienia wielu ról na raz nie przystosowała ich natura, więc się męczą nie będąc w przyrodzonym środowisku i czują się zagubieni w świecie, w którym nie ma jasno ustalonej definicji męskości. Czy prawdziwy mężczyzna to dominujący, powściągliwy emocjonalnie człowiek? Czy może partnersko nastawiony, wrażliwy facet? Takie dylematy spędzają ponoć sen z powiek współczesnym panom. I znowu, to panowie są biedni. Tyle wyzwań stawia przed nimi współczesny świat… O tym, że i kobiety muszą się w nim odnaleźć raczej zapominamy.

Bohaterów domu jest dwóch

Uznaje się za naturalne, że kobieta jest w stanie wychowywać dzieci, rozwijać się zawodowo, prowadzić dom i do tego mieć swoje pasje. Oczywiście wszystko na najwyższym lewelu. Przy kobiecie dziecko spadnie z kanapy – zaniedbująca matka, co ona wtedy robiła? – padają komentarze. Mężczyznom wybacza się zapominanie o podaniu choremu dziecku syropu, znaczne spóźnienie po dziecko do przedszkola, czy nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa na placu zabaw i wsadzanie dwulatka na huśtawkę przeznaczoną dla dzieci przynajmniej sześcioletnich.

Dlaczego mężczyźni mogą mieć w domu taryfę ulgową, a kobietom nie wypada? Przecież prawdziwych bohaterów w domu, z realnymi zasługami i osiągnięciami, sprawiedliwie ocenianymi, powinno być dwóch!

Poczytaj także:
Rola ojca w życiu dziecka

1 Comment

  1. Anonim

    30 grudnia 2016 at 18:50

    Świetny tekst! Bardzo prawdziwy 🙂 Większość mężczyzn po wstawieniu prania wypina pierś do orderu (fakt, wstawili wełniany sweter na 90 stopni i do białych koszul wrzucili czerwony, farbujący ręcznik, ale przecież to błahostka…) 🙂

Leave a Reply