Dziecięce pytania

Jest w korytarzu lustro, takie co to sięga od podłogi do samego sufitu, więc przejrzeć się w nim może i człowiek duży i mały. Ten najmniejszy osobnik w rodzinie – płeć żeńska, tuż przed kąpielą wybiegał na korytarz.

Dziewczynki nie widzą swoich miejsc intymnych

Przygotowująca kąpiel matka rejestrowała, że córeczka w stroju Ewy leci do tego dużego lustra. Pewnego razu zaobserwowała, cóż dziewczę wyczynia. Musiała powstrzymać się od serdecznego śmiechu ujrzawszy swoje dziecko strojące różnorakie pozy przed własnym obliczem. Nie trudno się było domyślić, że pozycje, które przeradzały się w wygibasy, miały na celu umożliwienie odkrycia takiego ustawienia, w którym dziewczynka mogłaby zobaczyć co ma między nóżkami. Matka zapytała zwyczajnie, tak samo jak zwykła pytać, gdy wchodziła do pokoju, w którym bawiła się córeczka. „A co Ty robisz?” – padało z ust kobiety.

Dziewczynka wlepiła w mamę wzrok:
– Nie mogę zobaczyć tego mojego sromiku mamo – odpowiedziała ze łzami w oczach.
–  Choć ze mną – odparła kobieta. Wzięła córkę za rękę i poszły do małego pokoju.
–  Połóż się na łóżeczku i poczekaj na mnie, dobrze?
–  Dobzie.

Kobieta zajrzała do łazienki, zabrała z niej przenośne lusterko i wróciła do oczekującej na nią córki, cierpliwie leżącej na łóżeczku.
– Pokażę Ci jak wyglądają Twoje wargi sromowe – powiedziała kobieta.
Dziecko z zadowoleniem na twarzy i wyraźną ekscytacją wpatrywało się w lusterko. Zanim było w stanie cokolwiek w lusterku ujrzeć minęła chwilka, ale się udało. Dziewczynka milcząc, patrzyła z zaciekawieniem. W końcu przemówiła:
– Ładne!
Matka była oczarowana reakcją córki. Nie zastanawiając się odparła:
– Prawda? To są miejsca intymne dziewczynki.
– A czy kobiety mają takie same? – zapytało dziecko.
– Bardzo podobne, tylko trochę większe, tak jak inne części ciała – odparła kobieta. Po czym przyłożyła swoją dłoń do dłoni córeczki i dodała:
– Widzisz, dłonie też mamy bardzo podobne, ale moja jest większa od twojej.
– Kobiety też mają piersi, prawda?
– Prawda – potwierdziła matka.
– Ale ja jeszcze nie mam, bo jestem malutka, prawda?
– Tak – odpowiedziała kobieta.
– Idę się kąpać – zakomunikowała dziewczynka i pobiegła do łazienki. Zanim i matka tam dotarła dziecko było już w trakcie samodzielnej próby wlezienia do wanny.

Dzieci są ciekawe różnic między płciami

Najmniejszy osobnik rodziny wpada z samego rana do sypialni rodziców. Zastaje nieco zdezorientowanego ojca, stojącego w samej bieliźnie. Właśnie się ubiera. Dziecko do niego podbiega, i jakby nigdy nic kładzie mu rękę na slipkach:
– Co ty tu masz tato? – pyta.
–  Penisa – odpowiada ojciec.
–  Pokaż! – rozkazuje Mała.
–  Pokażę Ci zaraz w książeczce, tylko pozwól mi się ubrać – oznajmia mężczyzna.
–  Czekam! –  komunikuje dziewczynka.

Ojciec ubrał się, przyniósł album dla dzieci obrazujący części ciała i otworzył na stronie ilustrującej narządy płciowe chłopca. Opowiedział, że obrazek przedstawia chłopca. Pokazał, gdzie jest penis i jądra. Dziewczynka z zainteresowaniem przyjrzała się obrazkowi i przemówiła:
– Ta nasza mama to śpioszek. Cały czas jeszcze śpi.
– To chodźmy ją obudzić – zakomenderował mężczyzna.
I poszli.

Jak rozmawiać z dzieckiem o seksie

Trzy dni minęły i dziewczynka zagadała do mamy:
–  Mamusiu, a czy ty wiesz, że tatuś ma ponka.
–  Ponka? – zainteresowała się matka.
–  Noooo, w majtach – wyjaśniła dziewczynka.
–  Aaaa, o penisa ci chyba chodzi córeczko – nie mogąc ukryć uśmiechu wyjaśniła matka.
–  Tak, penisa. Ale Franek (kolega z przedszkola) ma siusiaka wiesz mamo?
–  Franek też ma penisa córeczko, tylko że dzieci czasami mówią na penisa siusiak. A skąd Ty wiesz, że Franek ma penisa?
–  Widziałam – odparła z dumą dziewczynka.
–  A gdzie widziałaś? – dopytywała matka.
–  No mamo, przecież w łazience widziałam.
–  A co ty robiłaś z Franiem w łazience?
–  Wchodzimy sobie jak ciocia nie widzi – odparła zadowolona Mała.
–  Mhm… łazienka to takie miejsce, do którego chodzi się samemu – przypomniała  córce kobieta.
–  … chyba, że się potrzebuje dorosłych to się woła mamę albo tatę –  przerwała jej córka –  pamiętam mamo, nie przejmuj się.

Koniec tematu. Dziecko pobiegło do swojego pokoju.

Dzieci fascynują się seksualnością

Wieczór. Dziewczynka ogląda ulubioną bajkę recytując dialogi. Ojciec siedzi w pobliżu przeglądając gazetę. Nagle słyszy:
–  Tato, a dziadzio też ma sikacza, prawda?
Nieco zaskoczony ojciec prędko odpowiada:
–  Można tak powiedzieć córeczko. Dziadek ma penisa jak każdy mężczyzna i każdy chłopiec.
–  No właśnie penisa. Znowu zapomniałam, prawda tato? – odparła dziewczynka i wróciła do oglądania bajeczki.

Pół roku później dziewczynka mówi do mamy:
–  Mamusiu, a pamiętasz jak mi pokazywałaś mój sromik w lusterku?
–  Pamiętam – odpowiada matka.
–  A możesz mi pokazać jeszcze raz? – pyta dziewczynka.
–  Mogę – zgadza się kobieta.
–  To chodźmy –  zachęca dziecko.
–  To chodźmy.

Sytuacja pod tytułem: przenośnie lusterko i dziecko zaciekawione swoimi narządami płciowymi się powtarza. Tyle, że tym razem dziewczynka manipuluje przy tym swoim sromiku. Rozchyla wargi i powiada:
–  O różowy! To mój ulubiony kolor. A co to? – pyta kładąc paluszek na łechtaczce?
–  Łechtaczka –  mówi matka.
–  Łechtaczka, ale śmiesznie! – wykrzykuje dziecko.
–  A to z łechtaczki lecą siuśki mamusiu? –  dopytuje.
–  Nie, mocz leci z cewki moczowej, jest troszkę niżej od łechtaczki – o mniej więcej tu – wskazuje palcem matka.
–  Nie widzę. –  komunikuje Mała.
–  Cewka jest ukryta, ale możemy wyraźniej zobaczyć to miejsce w książeczce.
–  A coś tam jest jeszcze ukryte? – ciekawi się dziecko.
–  Tak, tutaj jest pochwa – pokazuje matka.
–  Pochwa! – dobitnie powtarza dziewczynka.
–  A ty też masz pochwę, prawda mamo?
–  Tak.
–  Nie widzę tu nic – oznajmia ze smutkiem dziecko i dodaje: Jak wygląda pochwa?
–  Jak dziurka – odrzekła kobieta.
–  Pokaż mi w książeczce… – prosi Mała.
–  Pewnie, ubieraj się.

Jak rozmawiać z dzieckiem o seksie?

Podstawowa zasada wychowania seksualnego jest taka, że reagujemy na zainteresowanie dziecka. Odpowiadamy na wszystkie pytania, dostosowując stopień szczegółowości do wieku i poziomu dociekliwości malucha. Prawidłowo nazywamy przy tym części ciała. Nie szkodzi, że dziecko je przekręca, czy zdrabnia. Nie ma znaczenia, że poznaje też inne, obiegowe nazewnictwo. Tak jak uczymy dziecko, że człowiek ma rękę, nogę, nos, czy ucho, tak samo nauczmy je, że kobieta ma wargi sromowe/srom, łechtaczkę, pochwę i piersi, a mężczyzna ma penisa/członek/prącie i jądra.
Gdy dziecka z tym nie zaznajomimy, samo znajdzie określenia na narządy płciowe i będą one potoczne, a nawet wulgarne.

Raczej poprawialibyśmy dziecię, gdyby wskazując na twarz mówiło: tu mam gały, tu facjatę, a tu japę, a tu kinol. Dlaczego więc pozwalamy by dziewczynka myślała, że ma cipę/pipę/tylną pupkę, a chłopiec: pisora/siusora/fiuta albo jeszcze gorzej. Przecież to są pejoratywnie nacechowane określenia. A chyba nie chcemy by nasze dzieci miały negatywny stosunek do swoich narządów.

Dla dziecka narządy płciowe to takie same części ciała jak każde inne. To my mu pokazujemy różnicę i to od nas zależy, na czym będzie polegała. Czy tylko na tym, że są to części wskazujące na naszą płeć, a więc szczególne, do tego delikatne, przez co wymagające wyjątkowego traktowania. Czy będzie polegała na tym, że są to jedyne części ciała, o których się nie mówi, budzące wstyd, których nazwy wywołują w nas zakłopotanie, czy nawet niechęć.

Dziewczynki kontra chłopcy

Nie zapominajmy też o tym, że chłopiec swoje narządy płciowe widzi, a dziewczynka nie. Za to może zobaczyć narządy kolegi/brata i dzięki temu wpaść na pomysł, że chłopiec coś ma, a ona nie.

Nie zostawiajmy dziewczynek z poczuciem braku. Nie odbierajmy im świadomości tego co posiadają, mimo iż jest trudne do zobaczenia. To my musimy je uzmysłowić, że choć nie mogą ich zobaczyć bez lustra, to posiadają narządy płciowe: wargi sromowe, łechtaczkę i pochwę.

I jeszcze coś. Chłopcy i mężczyźni są ze swoich narządów dumni, nie wstydzą się ich, zazwyczaj nie mają większych trudności z wypowiadaniem słów: penis, członek. A dziewczynki/kobiety? Czy są ze swoich narządów dumne? To już nie jest takie oczywiste.

Wiele kobiet uważa, że srom, łechtaczka i pochwa to brzydkie słowa. A przecież są to określenia takie same jak każde inne, tyle że jakoś tak się stało, że nie jesteśmy oswojone z ich używaniem…

Nie róbmy z nazw naszych narządów słów tabu. Niech nasze córki będą dumne ze swoich kobiecych części, tak jak dumni są z męskich, nasi synowie.

 

Poczytaj także:
Przedszkolak też człowiek
Krótki poradnik edukacji seksualnej dziecka* – okres przedszkolny
Czy edukacja seksualna rozseksualnia dzieci?

2 komentarze

  1. Domi

    10 maja 2016 at 10:19

    Czy mogłabym poprosić o bezpośredni kontakt do Pani? Chciałabym dopytać o kilka rzeczy, jeśli to możliwe nie w komentarzach.

  2. No bo wie pani

    10 maja 2016 at 21:48

    Pewnie! Proszę zerknąć na dół strony 🙂

Leave a Reply